Drugi tydzień stycznia. Święta za Tobą, faktury z grudnia jakoś spłynęły, ale nowych zleceń jak na lekarstwo. Otwierasz giełdę rano — pusto. Odświeżasz w południe — dalej pusto, a stawki za te resztki, co są, spadły tak, że nie warto ruszać kół. Dzwonisz do stałego klienta, a tam: „Panie, u nas martwo, może w lutym coś ruszy”. I tak siedzisz, a leasing, ubezpieczenia i wypłaty czekać nie będą.
Jak to znasz, to znaczy, że jeździsz w tej branży naprawdę. Transport ma swój oddech. Są miesiące, gdzie nie wyrabiasz i szukasz kierowców, i są takie, gdzie auta stoją, a Ty liczysz, ile jeszcze wytrzymasz. Nikt o tym głośno nie mówi na Facebooku, bo wszyscy tam „wożą pełną parą”. Prawda jest taka, że chude okresy ma każdy.
Nie ma tu wielkiej tajemnicy, wystarczy popatrzeć na kalendarz. Zwykle najgorzej jest tuż po Nowym Roku — styczeń, często i luty. Ludzie po świętach mniej kupują, sklepy mają zapełnione magazyny, produkcja dopiero się rozkręca. Drugi dołek to zwykle środek wakacji, gdy pół Europy jest na urlopie, fabryki robią przestoje, a zamówienia siadają. Do tego dochodzą Twoje własne przestoje: awaria auta, kierowca na chorobowym, święta w kraju, do którego wozisz.
Tego nie wyłączysz. Ale możesz się na to przygotować, zamiast za każdym razem być zaskoczonym, jakby to była pierwszy raz.
Najgorsze, co możesz zrobić, to wejść w styczeń bez zapasu. W tłustych miesiącach łatwo się rozpuścić: nowe auto, drugie, trzecie, bo „robota jest”. A potem przychodzi dołek i okazuje się, że każda złotówka poszła w raty.
Jeden duży zleceniodawca, który daje Ci 70 procent obrotu, wygląda pięknie — do dnia, w którym on ma martwy sezon albo zmienia przewoźnika. Wtedy Twój dołek robi się przepaścią.
Dlatego w dobrych miesiącach, kiedy masz komfort, buduj drugą i trzecią nogę. Różne branże mają różny rytm. Ktoś, kto wozi tylko materiały budowlane, zimą ma masakrę, bo budowy stoją. Ale jak dorzucisz do tego np. towar spożywczy albo coś dla przemysłu, który jedzie równiej przez rok, dołki się wygładzają. Chodzi o to, żeby nie wszystkie Twoje trasy zamierały w tym samym tygodniu.
W martwym sezonie zleceń jest mniej, więc trzeba obrobić ich więcej, żeby wyciągnąć to samo. Problem w tym, że ręczne wystawianie tej samej oferty na Trans.eu i TIMOCOM, potem odświeżanie, żeby nie spadła na dół listy, zajmuje pół dnia. A Ty zamiast dzwonić po klientach, klikasz.
Tu robi różnicę automatyzacja. Zamiast wpisywać każdą wolną przestrzeń ręcznie, ustawiasz ofertę raz, a system sam publikuje ją na obu giełdach i sam ją odświeża, żeby była widoczna wysoko. W chudym miesiącu to znaczy, że łapiesz więcej frachtu tym samym czasem i tą samą głową. U nas robi to automat do ofert — jak to działa, opisaliśmy krok po kroku w poradniku o automatycznych ofertach na Trans.eu i TIMOCOM. Do tego dorzuć wyszukiwarkę ładunków powrotnych, żeby auto nie wracało puste — bo pusty powrót w martwym sezonie to czysta strata.
Dziura w grafiku to nie tylko zło. To jedyny moment w roku, kiedy masz głowę na rzeczy, które inaczej lecą na później. Zadzwoń do starych klientów, o których zapomniałeś. Uporządkuj bazę przewoźników. Zrób przeglądy aut, zanim ruszy sezon i każdy dzień postoju będzie bolał. Odezwij się do firm, z którymi chciałeś zacząć — w styczniu ludzie w spedycjach też mają luźniej i chętniej rozmawiają.
Martwy sezon minie, jak mijał do tej pory. Pytanie tylko, czy wyjdziesz z niego zmęczony i spłukany, czy z zapasem gotówki, dwoma nowymi klientami i lepiej poukładaną firmą. To akurat zależy od Ciebie.
Chcesz w następnym dołku łapać więcej frachtu mniejszym nakładem? Napisz do nas — pokażemy, jak zautomatyzować oferty na Twoich trasach.
Najczęściej tuż po Nowym Roku — styczeń, czasem i luty, gdy po świętach spada konsumpcja, a produkcja dopiero się rozkręca. Drugi dołek to zwykle środek wakacji, gdy sporo firm w Europie ma przestoje i urlopy. Terminy bywają różne w zależności od branży, którą wozisz.
Obrób więcej ofert mniejszym nakładem: publikuj wolne przestrzenie automatycznie na kilku giełdach naraz i pozwól, by same się odświeżały. Wykorzystaj też przestój na telefony do starych i nowych klientów — w martwym sezonie spedycje też mają więcej czasu na rozmowę.
Odkładaj poduszkę finansową w dobrych miesiącach, nie opieraj obrotu na jednym kliencie i dorzuć do oferty branże o innym rytmie. Chudy okres wykorzystaj na porządki: przeglądy aut, aktualizację bazy przewoźników i kontakt z klientami na przyszłość.
Zostaw kontakt — pokażemy system na Twoich zleceniach i przygotujemy wycenę dla Twojej firmy.
Zapytaj o wycenę